poniedziałek, 24 grudnia 2007
pójdę do piekła...
złość
chcę zapaść się
pod ziemię
czemu znowu mam
ten sam sen
czemu prześladuje mnie
fatum
mam tego dość
nie kończy się
sen
ale w tym śnie
nie ma dla mnie odpoczynku
staje się koszmarem
dla kogoś
kto dla mnie był
namiastką szczęścia
staję się złym widmem
ale to widmo odejdzie
już wkrótce
zniknie
rozpłynie się we
mgle
odejdę do piekła
gdzie moje miejsce
wydam swoje ciało
na pokarm dla
płomieni
sobota, 22 grudnia 2007
zabrakło czasu
czasu
żeby rozmawiać
żeby mieć choć namiastkę
bycia razem
wchodzi nam to
w krew
zaczynam sie zastanawiać
jak jest
a jakby być mogło
nadal nie ma
naszej piosenki
naszych miejsc
naszych rozmów
naszych sekretów
czasem zadaję sobie pytanie
czy jest MY
piątek, 21 grudnia 2007
Wspomnienia

Darłam w strzępy zdjęcia
Paliłam suszone róże
Znienawidziłam "Naszą Piosenkę"
Za to co zrobiłeś
Za sińce na rękach
Za zdeptaną godność
Niszczyłam wspomnienia
Ale nie udało mi się zniszczyć
Wszystkich
Nadal w parku jest
"Nasz Ławeczka"
Są "Nasi Przyjaciele"
Teraz nie ma nas i nigdy nie będzie
Dziś znalazłam twoje zapomniane zdjęcie
Ale nie spaliłam go
Nie warto
Nie przycisnęłam do ust
Nie uroniłam nad nim żadnej łzy
Nie warto
Nie będę więcej płakać
Bo nie wart jesteś nawet tego by na ciebie
Splunąć...
Tylko z pamięci wymazać cię
Nie potrafię.
Kryształowe jezioro
Oto jest:
Kryształowe jezioro moich marzeń
Jestem leśnym elfem
Spoglądam przed siebie
Nie muszę obawiać się
Niczego
Widzę moje drzewa
Gdzieś niedaleko słyszę
Śpiew ptaków
Jedyne co czuję
To spokój
Tańczę boso po trawie
Nie potrzeba mi rytmu
Bo sama jestem muzyką
Nie pragnę pięknych szat
Jestem ubrana w zapach kwiatów
Tylko księżyc na mnie patrzy
Oświetla mi twarz swym
srebrnym blaskiem
Jest tak jasny,że mrużę oczy
Otwieram oczy i kryształowe jezioro znika
Zostaję tylko ja i moja zwyczajność...
Moja wieża
Wieżę z kości słoniowej
Będę jej zaciekle bronić
Nie zdobędziesz jej
Nie zajrzysz
W jej głąb
Dopóki ci sama nie
Pozwolę
Moja wieża drży w posadach
Moje serce
Drży
Ja drżę
Nie wejdziesz do mojej wieży
Dopóki cię nie wpuszczę
Boję się że już za bardzo
Uchyliłam wrota
Pozwoliłam ci na zbyt
Wiele...
Bo już mierzysz z karabinu
Do kruchej wieży
W której ukrywam moje serce
Gdy je zabierzesz
Wtedy nie pozostanie mi już
nic
Stanę twoją własnością
Resztka godności
Zapaść się
Pod ziemię...
Zniknąć...
Tak żeby mnie nikt nie
Odnalazł...
Mały smutny
Kotek
Czy może
Małe użalające się nad sobą
Dziwadło
Nie wiem.
Może ty mi to powiesz??
Ciebie to raczej nie
Rusza
Masz swoje życie
Swój świat
W którym tak niewiele
Miejsca
Dla mnie
Nie chcę o nie
Błagać
Pozostała mi ta resztka godności
Której mnie nie
nikt nie pozbawi...
sobota, 8 grudnia 2007
Niepewność
Ciepło twojego oddechu
Twój dotyk
Słyszeć bicie serca
Świat poza nami nie istniał
Jest tylko
Tu i Teraz
Jesteśmy my
I nasz czas
Tylko czasem wkrada się
Niepewność
Ta mała żmija
Kąsa mnie pytaniami
Czy jestem tylko
Zabawką z kolekcji
Czy Stanę się marzeniem
Które chcesz uchwycić
I nie wypuścić z rąk
Na zawsze
piątek, 30 listopada 2007
Zbłądziłam w ciemnym lesie..
Jestem małą dziewczynką
i zabłądziłam w ciemnym
lesie
Wołam
ale nikt nie słyszy
Płaczę
ale nikt nie ociera
łez
Brak mi wielu rzeczy
ale najbardziej...
Brak mi najbardziej
zrozumienia
Brak mi czyjejś
obecności
Wokół tylko czare pnie
drzew
One są takie
straszne
Jestem przy nich tak
Malutka i bezbronna
Brak mi kogoś kto by mnie
Osłonił
przed złem świata
Zamknął mnie w swoich
dłoniach
i nie wypuścił już
nigdy
Porcelanowa baletnica
Jest mi tak bardzo
Zimno...
Zamarzają mi
dłonie
Serce pokrywa się
wastwą lodu...
Tak bardzo brak mi
Ciepła
Nic nie rozumiem
Chcę wiedzieć
Co dzieje się
wokół...
Przynosisz mi ciepło swoją
obecnością
Nie skrzywdź mnie...
Proszę...
Wiele już zniosłam
Wiecej nie dam rady...
Tylko nie baw się
mną
Bo jestem teraz jak
Porcelana...
Taka krucha...
Uważaj!
Nikt nie zdoła posklejać serca
Porcelanowej baletnicy
Gdy upadnie na
Podłogę
Ostrożnie...
Bo wyślizgnę ci się z
rąk i ...
Rozprysnę się na milion
Kawałków.
środa, 28 listopada 2007
Moja obojętność
to dziś czuję
nie jest ważne kim
jestem
byłam
kim się stanę
szukam ukojenia w
melodii wspomnień
ale one nie brzmią pięknie
nuty osob miejsc i
zdarzeń mieszają się
w pięciolinii mojej
świadomości
Jestem tylko sobą
to ja i moja zwyczajność
Patrzysz na mnie
ale mnie nie widzisz
Przesłania ci mnie moja
powierzchowność
A prawdziwa ja jestem ukryta
Bilans
co posiadam
heh...
taki mały bilans
zysków
strat
co mam??
19 lat
i życie bez życia
19 lat
i nie mam miłości
19 lat
i czuję pustkę
w środku
co zyskuję??
bagaż doświadczeń
co straciłam??
mały kawałek siebie
ale trwam
jestem
żyję
i nie poddaję się
codzienności
poniedziałek, 26 listopada 2007
Ja śpię...Ty śpisz...
Ty śpisz
Śpimy oboje osobno.
Ja śnię
Ty śnisz
Ale nasze sny są
inne
Ty mężczyzno śnisz
o wielkich podbojach
niezapomnianej chwale
bitewnym zgiełku
i rozkoszach zmysłów
Ja kobieta śnię
o ciepłych dłoniach
i bezpiecznych ramionach
tulących moje obolałe
ciało do
serca
Ja śpię
Ty śpisz
oboje śpimy
ale nie razem
Ja śpię
Ty śpisz
a pomiędzy nami
mur...
taniec
rytm...
muzyka...
bicie serca...
wiruje moje ciało
wiruje moja sukienka
cała jestem wirem
światła i ciemności...
bicie mojego serca i...
uderzenia rytmu...
nie wiem co jest wokół
mnie
liczy sie tylko
dźwięk...
muzyka i ja tworzymy
jedność...
czerń sukienki
czerwień włosów i ust
omiatam spojżeniem świat
ale... nie jest mi on potrzebny...
wzywa mnie muzyka
wiruję tańczę
i przez tą jedna chwile
naprawdę żyję
środa, 21 listopada 2007
mój smutek...
kuszą żyletki
kuszą nożyczki
kusi wanna pełna wody
by utonąć
zniknąć
rozpłynąć się w powietrzu
każdy budynek kusi
śliskimi parapetami
wysokim dachem
im dalej jest chodnik
tym bardziej mnie kusi
przyzwyczajam sie do łez
lubię ich słony smak
nie ma
przyjaźni
miłości
zrozumienia
nie ma nic
i nie będzie
nie będzie mnie
i nikt nawet tego nie zauważy
sobota, 17 listopada 2007
sobota, 10 listopada 2007
Pierwszy śnieg/20.10.2007
Pierwsze miliardy
niepowtarzalnych kryształków
lodu
Tak cudne
Jak cudny i niewinny jest
biały świat
ukryty pod tym śniegiem
Lubię patrzeć
na płatki osiadające
na moich włosach
czuję się wtedy wyjątkowa
przyozdobiona tak
krychą i nietrwałą
a jakże piękną
biżuterią
przestaję być wtedy
szarym człowiekiem
a staję się
Lodową księżniczką
Królową świata
Człowiekiem z lodowatymi
dłońmi
i gorącym
sercem.
wtorek, 6 listopada 2007
Obojętny tłum/05.11.2007
że czlowiek stoi
sam w tłumie
rozgląda się wokół
szuka znajomych twarzy
ale...
tłum jest całkiem
obcy.
Wtedy człowiek rusza
przed siebie
Potyka się o codzienność
Potrąca przechodzących
ludzi
Nie próbuje dostrzec
nigoko
A wystarczy jedna
chwila
mgnienie oka,
by zmienił się cały jego
świat
Wystarczy zobaczyć
jedą parę oczu
które nie są obojętne
A wszystko się zmieni
Nie ważne, czy
na lepsze
Wystarczy ze będzie inaczej
poniedziałek, 5 listopada 2007
Jego ukochane dzieła
jesienią?
Czemu wszystko teraz powoli
umiera?
Krok po kroku odchodzi
w dziwny stan
ni śmierć,
ni życie
To pytanie dręczy
mędrców
filozofów
władców
ja też nie znam odpowiedzi
zna ją tylko pewnien dobrotliwy staruszek
z siwą brodą
Dobrze mu patrzy z oczu
pośród wielkiej potęgi i mocy
rozsuwa ręką gwiazdy
by patrzeć z góry
co robią jego małe, ukochane
dzieła
Przekwitający jaśmin

cała ściana jaśminu...
Gdybym chciala
mogłabym
tańczyć w
deszczu białych płatków
Gdybym chciała
mogłabym zasnąć
na parkowej ławeczce
otulana zapachem ostatniego
przekwitającego jaśminu
pod kołderką z białyh
płatków
Gdybym tylko chciała
moglabym odejść
w spokojny cień
jaśminowych liści
Gdybym tylko chciała
A raczej ....
Gdybym tylko mogła...
Ale ja nie mogę.
Jaśmin
całe mnóstwo
Jaśminu
Już zawsze skojażę go
z tobą
Gałązkę pachnącego jaśminu
z ciepłą dłonią,
która mi go dała
słodki zapach
z ciepłem jakie masz
w sobie
Bądź zawsze taki jak
teraz...
mocny sercem
zamknij swoją siłę
w biłych płatkach
i rozdaj ludziom.
Dla ***
bo już obmyślam tysiąc sposobów
spektakularnie, a może cicho
Jeszcze nie wiem,
ale to tylko kwestia czasu.
Wiedz tylko, że jesteś bolesnm
ukłuciem w samym środku
serca
Mam dwa marzenia i...
oba nierealne
Ale ty możesz je spełnić i musisz!
zabij, albo pokochaj
sam wybierz.
Ciebie to nie rusza?
zabij!
przecież uderzyć potrafisz
Pokochaj!
az tak trudno?
Jeśli nie chcesz,
zrób przynajmniej jedno
pozwól mi nie czuć
bo miłość to ból
a nienawiść nie zamieszka
w moim sercu
mogę umrzeć na 1000 sposobów
ale zrobię to tak
bym nie zdążyła
znienawidzić mojego szczęścia
Raz na bardzo długo
kiedy już spełniło się toast
trzeba wiedzieć że są oba uczucia
w jednym pucharze
miłość i cierpenie
Jestem zła, bo nienawidzę
nienawidzę jego, tego, co zrobił
czego nie zrobił
kim był
i kim się stał...
nienawidzę, a przez to
kocham jeszcze bardziej
Kocham każdy oddech
chcę pić ten oddech z jego warg
słyszeć każde uderzenie
jego serca
To serce zrobiło sobie z mojego serca
eksperyment
Zraniło, zdeptało i zostawiło
niech się wykrwawi
Moje serce
Kawał mięsa rzucony szczurom
na kolację
a jego serce bije
ale dla mnie jest jak
bryła lodu w kochanej piersi
Mały kotek
niedziela, 4 listopada 2007
Mały kotek na autostradzie

Kotek stoi na krawędzi
autostrady?
Czy chce zginąć?
Nie!
on tylko się bawi
och jaki ten motylek jest słodki
muszę go dosięgnąć
ale czemu on tak wysoko leci?
mam jeszcze bardzo małe
łapki
ale kiedyś będę większy
już całkiem niedługo będę dużym i
mądrym kocurem
wtedy będę łapał jeszcze większe motylki
ale teraz muszę złapać tego
lecący motyl nad autostradą
mały kotek gotujący się do
skoku
pisk opon i głuche uderzenie
Koteczku!
teraz już zawsze będziesz w kraju,
gdzie płyną
potoki mleka
gdzie jest
pełno zabawek
a wszystkie motylki
latają nisko
Dorosły świat

Jestem taka malutka
wokół mnie milion
spraw
wielkich spraw tego świata
On jest taki straszny
bo dorosły
Ja nadal chcę być dzieckiem
Chcę być dzieckiem szczęścia
urodzonym pod
dobrą gwiazdą uśmiechu
Mimo tych 19 lat nadal chce
pozostać dzieckiem
chcę być małą dziewczynką
śmiejącą się w parku
tarzać się w liściach
bawić się kolorową suknią drzew
patrzeć na ptaki i motyle
oczami dziecka
Móc zawsze widzieć wszystko pięknie
aż do cholernej śmierci
bo ona to już jedna z tych
Wielkich Dorosłych
spraw
Stabat Mater
każdego dnia
i o każdej godzinie
Stała matka bolejąca
każdego dnia
jak rycerz
w lśniącej zbroi
matczynej miłości
Wieczysta warta to jej
chleb powszedni
Ten wielki Bóg Wszechmogący
stoi
gdzieś wysoko i
patrzy
jak śpi matka bolejąca
i śni o odpoczynku
Chleba naszego powszedniego
daj nam
dzisiaj
Daj go matce, która śpi
nawet własnym oddechem
dzieląc się jak chlebem
anielskim
Srebrzysty anioł

Zabierz mnie stąd
Aniele mój srebrzysty
Schowaj w cieniu skrzydeł
Gdzie mnie nie dosięgnie
Mrok
Aniele mój...
jesteś moim cudem
Przesmykiem światła na drodze cienia
Znikam i zniknę w końcu
jeśli nie chwycę cię za rękę
Jestem chodzącym
wołaniem o twą obecność
Aniele mój!
Nie zostawiaj mnie
bo się zgubię
Tak łatwo człowieka zgubić,
a jakże trudno od
naleźć
Tak bardzo się boję,
że zniknę
Ratuj mnie
proszę...
czekam...
i wierzę...
bo wiem,
że przyjdziesz
Światełko
Bóg
gdzieś pomiędzy niebem
a ziemią
Bóg...
co to jest Bóg??
to się je??
a może można się w to bawić??
Nie wiem.
Chciałabym się dowiedzieć
Ale...
Boję się spytać!
To taki dziwne...
sobota, 3 listopada 2007
Ściana ze szkła
To ściana ciemności
Ściana ze szkła
Wygląda to
jakbym patrzyła na umarłą
salę
A cóż ludzie??
Są tacy zasłużeni...
Kłamstwo

Pomieszanie!
Pomieszanie z poplątaniem i ....
Kłamstwo
Tak, tak, to takie małe, co to ponoć ma
krótkie nogi
A właśnie, że nie
To cholerstwo ma
baaardzo długie nogi
i spieprza aż sie kurzy
Wyrzuty sumienia
są jak uciążliwe komary
w ciemnościach rzucasz w nie kapciem
a tu proszę!
wystarczy tylko chwila
i już są z powrotem.
Wszystko może się wydarzyć
a brzegiem...
Pomiędzy ustami, a brzegiem szkła
Tak wiele
wydarzyć się może
Nim toast spełnimy
musimy go
wypowiedzieć
Słowa nie odpowiadają za to,
jaki sens im
nadaję...
Przyjaciel

Czasem zamykam oczy
i widzę ciemność
Jest zimno i strasznie....
Pytam więc, dlaczego?
dlaczego tak się dzieje?
dlaczego tak jest?
Nie wie nikt.
Czasem zamykam oczy i widzę słońce...
Przed chwilą spadł ciepły deszcz...
Tęcza, tak tęcza na niebie!
To prawdziwy cud!
Mój cud ma na imię TY
bo przyjaźń, jak miłość
też jest cudem.
Czasem zamykam oczy,
bo ty jesteś daleko
próbuję przywołać twój obraz...
Oczy, w których jest tyle światła
twarz, w której nigdy nie ma złości
Całą tęczę ciebie
Mam 18 lat i umarłam

Mam 18 lat i umarłam
Hej!
Słyszy mnie ktoś?
Mam 18 lat i umarłam...
Zaraz! Stop! Ja nie chcę!
Ja chcę żyć, chcę wrócić....
Ja chcę żyć każą chwilą,sekundą
minutą, godziną
Chcę by czas znów popłynął w moich
żyłach
Mam 18 lat i umarłam
Idę po szpitalnym korytarzu
ale czemu nikt mnie nie widzi?
Hej! Stójcie w tej chwili!
Dokąd zabieracie moje ciało?
Mamusiu, nie płacz...proszę...
Ja już będę uważać na ulicy
Posprzątam w pokoju, zacznę ubierać się kolorowo
I nawet, niech ci będzie....
Tę dwóję z polskiego też poprawię
Tylko nie płacz mamusiu...proszę...
Mam 18 lat i cóż z tego?
Tylu rzeczy nie zrobiłam i już nie zdążę
Mam 18 lat i Umarłam
Mam na imię Ja
Mam na imię Ja.
Pospolite imię, może prawda, może nie.
Moim życiem rządzi TY
Każdego dnia
tym bardziej każdej nocy
kiedy próbuję otulić się
w snu delikatny kocyk
Jedna myśl musi starczyć
za stokrotny dotyk
wspomnienie pocałunków
za miliony warg zamknięte
w złoty
w złoty, srebrny blask perlisty,
księżycowy blask
ust
MY
Nie sądzisz?
Smutno to brzmi...
Dziwnie to brzmi...
Ja i TY nie zawsze musi znaczyć
MY.
Samobójca

Kto to jest samobójca?
to człowiek, który już wybrał
jest zdecydowany, chociaż..
jest jak Nike bo najpiękniejsza jest Nike, kiedy się waha
teraz już drugi krok
tu, tam, czy siam...
korowody, karuzele...
O muzo! przypomnij mi!
doradź!
podpowiedz!
pistolet, lekarstwa, szubienica, żyletka,
most, pociąg, wieżowiec...
tyle sposobów..
entliczek - pętliczek, czerwony stoliczek...
wybór padł i teraz schody,
ciach
i po krzyku
teraz tylko światło..
białe światło
albo, albo
światło na końcu tunelu, czy szpitalny halogen?
stawiam na to drugie.
I co idioto?
Nie lepiej poczekać na swoją kolej?
Nie martw się, przyjdzie!
Nie umiem być srebrnym aniołem

Nie umiem być srebrnym aniołem
Mieszkam po drugiej stronie Księżyca
Mieszkam po drugiej stronie Księżyca
i nie ma we mnie światła,
nawet odbitego.
Czy srebrne światło Księżyca to tylko blask
ukradziony Słońcu?
Nie umiem być srebrnym aniołem
i nie wiem.
Jestem.
Mam na imię....
Moje imię...
Na imię mi...
Właściwie to sama nie wiem
Czy ktoś mnie już kiedyś nazwał?
Nie pamiętam, niestety ...
Chciałabym mieć na imię Luna...
Luna, pani Księżyca, bo przecież na nim mieszkam
Na srebrnym rydwanie przemierzać niebo
We włosach mieć gwiazdy,
Być jak srebrny anioł.
Chcę być srebrnym aniołem, ale...
Mgła

Rozpływam się jak mgła
słońce
tak, słońce przeciąga się
na łożu jutrzenki
jak niedawny kochanek i już...
za chwile wstanie i ruszy w bój.
Będzie gwałcić, zabijać każdy mrok
ja - mgła zginę
przebita sztyletami promieni
moje rany krwawią kroplami rosy
które delikatne jak muśnięcie warg
czerwonych, słodkich warg kochanka
na ustach
pozostają na płatku róży




