sobota, 10 listopada 2007

Pierwszy śnieg/20.10.2007

Pierwszy śnieg
Pierwsze miliardy
niepowtarzalnych kryształków
lodu
Tak cudne
Jak cudny i niewinny jest
biały świat
ukryty pod tym śniegiem
Lubię patrzeć
na płatki osiadające
na moich włosach
czuję się wtedy wyjątkowa
przyozdobiona tak
krychą i nietrwałą
a jakże piękną
biżuterią
przestaję być wtedy
szarym człowiekiem
a staję się
Lodową księżniczką
Królową świata
Człowiekiem z lodowatymi
dłońmi
i gorącym
sercem.


wtorek, 6 listopada 2007

Obojętny tłum/05.11.2007

Czasem bywa tak
że czlowiek stoi
sam w tłumie
rozgląda się wokół
szuka znajomych twarzy
ale...
tłum jest całkiem
obcy.
Wtedy człowiek rusza
przed siebie
Potyka się o codzienność
Potrąca przechodzących
ludzi
Nie próbuje dostrzec
nigoko
A wystarczy jedna
chwila
mgnienie oka,
by zmienił się cały jego
świat
Wystarczy zobaczyć
jedą parę oczu
które nie są obojętne
A wszystko się zmieni
Nie ważne, czy
na lepsze
Wystarczy ze będzie inaczej

poniedziałek, 5 listopada 2007

Jego ukochane dzieła

Czemu jaśminy nie kwitną
jesienią?
Czemu wszystko teraz powoli
umiera?
Krok po kroku odchodzi
w dziwny stan
ni śmierć,
ni życie
To pytanie dręczy
mędrców
filozofów
władców
ja też nie znam odpowiedzi
zna ją tylko pewnien dobrotliwy staruszek
z siwą brodą
Dobrze mu patrzy z oczu
pośród wielkiej potęgi i mocy
rozsuwa ręką gwiazdy
by patrzeć z góry
co robią jego małe, ukochane
dzieła


Przekwitający jaśmin


Jaśmin...
cała ściana jaśminu...
Gdybym chciala
mogłabym
tańczyć w
deszczu białych płatków
Gdybym chciała
mogłabym zasnąć
na parkowej ławeczce
otulana zapachem ostatniego
przekwitającego jaśminu
pod kołderką z białyh
płatków
Gdybym tylko chciała
moglabym odejść
w spokojny cień
jaśminowych liści
Gdybym tylko chciała
A raczej ....
Gdybym tylko mogła...
Ale ja nie mogę.

Jaśmin

Jaśmin...
całe mnóstwo
Jaśminu
Już zawsze skojażę go
z tobą
Gałązkę pachnącego jaśminu
z ciepłą dłonią,
która mi go dała
słodki zapach
z ciepłem jakie masz
w sobie
Bądź zawsze taki jak
teraz...
mocny sercem
zamknij swoją siłę
w biłych płatkach
i rozdaj ludziom.

Dla ***

Za chwilę może mnie nie być
bo już obmyślam tysiąc sposobów
spektakularnie, a może cicho
Jeszcze nie wiem,
ale to tylko kwestia czasu.
Wiedz tylko, że jesteś bolesnm
ukłuciem w samym środku
serca
Mam dwa marzenia i...
oba nierealne
Ale ty możesz je spełnić i musisz!
zabij, albo pokochaj
sam wybierz.
Ciebie to nie rusza?
zabij!
przecież uderzyć potrafisz
Pokochaj!
az tak trudno?
Jeśli nie chcesz,
zrób przynajmniej jedno
pozwól mi nie czuć
bo miłość to ból
a nienawiść nie zamieszka
w moim sercu
mogę umrzeć na 1000 sposobów
ale zrobię to tak
bym nie zdążyła
znienawidzić mojego szczęścia

Raz na bardzo długo

Kocha się raz na bardzo długo
kiedy już spełniło się toast
trzeba wiedzieć że są oba uczucia
w jednym pucharze
miłość i cierpenie
Jestem zła, bo nienawidzę
nienawidzę jego, tego, co zrobił
czego nie zrobił
kim był
i kim się stał...
nienawidzę, a przez to
kocham jeszcze bardziej
Kocham każdy oddech
chcę pić ten oddech z jego warg
słyszeć każde uderzenie
jego serca
To serce zrobiło sobie z mojego serca
eksperyment
Zraniło, zdeptało i zostawiło
niech się wykrwawi
Moje serce
Kawał mięsa rzucony szczurom
na kolację
a jego serce bije
ale dla mnie jest jak
bryła lodu w kochanej piersi

Mały kotek


Jestem małym kotkiem.
Popatrz! jeszcze nie widzę
Jestem małym kotkiem
i jestem taka bezbronna
Cała zeleżę od twojego spojżenia

Cała jestem wyczekiwaniem
na cud

niedziela, 4 listopada 2007

Mały kotek na autostradzie


Kotek stoi na krawędzi
autostrady?
Czy chce zginąć?
Nie!
on tylko się bawi
och jaki ten motylek jest słodki
muszę go dosięgnąć
ale czemu on tak wysoko leci?
mam jeszcze bardzo małe
łapki
ale kiedyś będę większy
już całkiem niedługo będę dużym i
mądrym kocurem
wtedy będę łapał jeszcze większe motylki
ale teraz muszę złapać tego
lecący motyl nad autostradą
mały kotek gotujący się do
skoku
pisk opon i głuche uderzenie
Koteczku!
teraz już zawsze będziesz w kraju,
gdzie płyną
potoki mleka
gdzie jest
pełno zabawek
a wszystkie motylki
latają nisko

Dorosły świat




Jestem taka malutka
wokół mnie milion

spraw
wielkich spraw tego świata

On jest taki straszny

bo dorosły
Ja nadal chcę być dzieckiem

Chcę być dzieckiem szczęścia
urodzonym pod
dobrą gwiazdą uśmiechu
Mimo tych 19 lat nadal chce
pozostać dzieckiem

chcę być małą dziewczynką
śmiejącą się w parku
tarzać się w liściach

bawić się kolorową suknią drzew
patrzeć na ptaki i motyle

oczami dziecka
Móc zawsze widzieć wszystko pięknie

aż do cholernej śmierci

bo ona to już jedna z tych
Wielkich Dorosłych

spraw

Stabat Mater

Stabat mater dolorosa
każdego dnia
i o każdej godzinie
Stała matka bolejąca
każdego dnia
jak rycerz
w lśniącej zbroi
matczynej miłości
Wieczysta warta to jej
chleb powszedni
Ten wielki Bóg Wszechmogący
stoi
gdzieś wysoko i
patrzy
jak śpi matka bolejąca
i śni o odpoczynku
Chleba naszego powszedniego
daj nam
dzisiaj
Daj go matce, która śpi
nawet własnym oddechem
dzieląc się jak chlebem
anielskim

Srebrzysty anioł



Zabierz mnie stąd
Aniele mój srebrzysty
Schowaj w cieniu skrzydeł
Gdzie mnie nie dosięgnie
Mrok
Aniele mój...
jesteś moim cudem
Przesmykiem światła na drodze cienia
Znikam i zniknę w końcu
jeśli nie chwycę cię za rękę
Jestem chodzącym
wołaniem o twą obecność
Aniele mój!
Nie zostawiaj mnie
bo się zgubię
Tak łatwo człowieka zgubić,
a jakże trudno od
naleźć
Tak bardzo się boję,
że zniknę
Ratuj mnie
proszę...
czekam...
i wierzę...
bo wiem,
że przyjdziesz

Światełko


Czasami na końcu
czarnego tunelu
pojawia się światełko
zawieszone
nad przepaścią
Chcę go dotknąć
ogrzać przy nim serce
Wyciągam do niego ręce
Światełko! czemu uciekasz??
Przecież cię nie skrzywdzę
Nie zamknę cię w
Dłoniach
ale otoczę pancerzem z
białych lilii
By nikt nie
mógł zdławić twego
żaru

Bóg

Jestem zawieszona
gdzieś pomiędzy niebem
a ziemią
Bóg...
co to jest Bóg??
to się je??
a może można się w to bawić??
Nie wiem.
Chciałabym się dowiedzieć
Ale...
Boję się spytać!
To taki dziwne...