Ciemność...
Strach i smutek...
Samotność...
Rozpędzasz moje demony.
W Twoim spojrzeniu odnajduję iskierkę
Nadziei.
Znów się boję...
Drżę cała na myśl
Że mógłbyś przecieknąć mi przez palce.
Wymyśliłam cię.
Nie możesz być realny.
Serce w to nie wierzy
Choć skóra pamięta dotyk twojej dłoni
Słodkie podniecenie...
Prawdziwa jest tylko tęsknota.
piątek, 20 listopada 2009
niedziela, 11 stycznia 2009
Wpatruję się w anioła
który przysiadł na moment
na wierzchu mojej
dłoni
Macha skrzydłami
by rozpędzić wszystko,
co rzuca cień na moją
twarz
Nie widuję co dzień
tak szczerego
ciepłego
uśmiechu
Mijam was tysiące
na ulicach wielkich
szarych miast
Smutnych szarych ludzi
zgarbionych pod ciężarem
dnia
Ja was nie rozumiem
szukam własnej drogi
ścieżkami świata
Wpatrzona w mego
anioła
idę z podniesionym czołem
który przysiadł na moment
na wierzchu mojej
dłoni
Macha skrzydłami
by rozpędzić wszystko,
co rzuca cień na moją
twarz
Nie widuję co dzień
tak szczerego
ciepłego
uśmiechu
Mijam was tysiące
na ulicach wielkich
szarych miast
Smutnych szarych ludzi
zgarbionych pod ciężarem
dnia
Ja was nie rozumiem
szukam własnej drogi
ścieżkami świata
Wpatrzona w mego
anioła
idę z podniesionym czołem
Subskrybuj:
Posty (Atom)

