Wpatruję się w anioła
który przysiadł na moment
na wierzchu mojej
dłoni
Macha skrzydłami
by rozpędzić wszystko,
co rzuca cień na moją
twarz
Nie widuję co dzień
tak szczerego
ciepłego
uśmiechu
Mijam was tysiące
na ulicach wielkich
szarych miast
Smutnych szarych ludzi
zgarbionych pod ciężarem
dnia
Ja was nie rozumiem
szukam własnej drogi
ścieżkami świata
Wpatrzona w mego
anioła
idę z podniesionym czołem
niedziela, 11 stycznia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)

